środa, 25 stycznia 2012

Tajemnicza moc mandarynki

Nie wiem jak Wy, ale ja mandarynki uwielbiam, żeby nie powiedzieć kocham, choć to wielkie słowa. Ja, Iza, wynalazłam nowe zastosowanie tego jakże pysznego daru Boga. Żeby połączyć przyjemne z pożytecznym. Niezbędne będzie stałe przygotowanie do akcji czyt. mieć pod ręką mandarynkę.
Powiedzmy jedziesz autobusem i widzisz ciacho zajebiste i do tego siada obok Ciebie, masakra. Natychmiast obierasz mandarynkę, zapach unosi się po autobusie, każdy wie, że ją obierasz. Częstujesz ją towarzysza, normalne, że w takiej sytuacji trzeba zacząć rozmowę, jakąkolwiek.
Można powiedzieć, że sposób znany od lat, bo mandarynkę zamienić można czymkolwiek, albo po prostu zagadać, ale jakoś tak łatwiej jest gdy jest powód do rozmowy. Mniejsza oto, fakt faktem, że w ten sposób wyrwałam kilka ciasteczek, a z jednym z nich nawet coś więcej. Także mandarynki w kieszenie!
Dodam jeszcze, że wyrywanie, na ten owoc traktowałam jako rodzaj badania, ot taką zabawę pt A co mi szkodzi, najwyżej kiedyś jeszcze raz go minę, w autobusie czy na chodniku, odwrócę głowę i udam , że nie zauważyłam.
Więc twierdzenie wyżej, dowód też wyżej, wszystko jest, więc ta teoria ma sens.

Pozdrawiam, Iza

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...