środa, 1 lutego 2012
Born To Die
W końcu dorwałam
się do albumu Lany Del Rey. I co tu dużo mówić – dzieci z tego nie będzie. ‘Blue
Jeans’ i ‘Video Games’ kocham od dawna, ‘Diet Mountain Dew’ się zepsuło, gdzie podział
się fragment Hit me my darling tonight… ?
Fajny był. Za to chyba powoli oswajam się z tytułowym utworem ‘Born To Die’.
Reszta niestety się zlewa. Narobiła nam Lana smaku na coś więcej. A tu oprócz tych
znanych i prawie wyeksploatowanych już utworów nic tak prawdziwie nie porywa. Ot
takie przyjemne pioseneczki, co mogą nieszkodliwie robić za tło przy innych
zajęciach. Szkoda.
pożalsięboże super recenzentka Paulina
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz