Olśniło mnie w autobusie MPK, że skończył mi się bilet miesięczny i jadę na przysłowiową 'gapę'. To wyglądanie czy właśnie na przystanku nie czekają już panowie a czasem także panie w charakterystycznych żółtych kamizelkach, odliczanie już tylko trzy przstanki! Dam radę! Emocje, adrenalina zamiast podejść jak człowiek do kierowcy, przepłacić i kupić bilet.
Notorycznie skracam sobie ferie. Dziś znowu. Nie mam sesji, ale mam poprawki. Tak też można.
Ale wracając do tematu biletów. Myślę, wykupię sobie w kiosku nowy, trzymiesięczny bilet, coby można było sobie jeździć wteiwewte. Ale! Grosza przy sobie nie miałam, a pani w kiosku nie chciała karty. Jak już wiecie jestem oszczędna i leniwa, więc nie chciało mi się iść do bankomatu. A pięć złoty prowizji też nie będę płacić! I na dodatek zimno dziś.
Są ludzie i taborety. Mi ostatnio do tego drugiego bliżej.
Tak w ogóle to ja bardzo lubię autobusy, trolejbusy. Nie mam nic przeciwko siadania tyłem do kierowcy, a zauważyłam, że ludzie tego unikają. I ludzi też lubię obserwować. I czasem się próbuję usmiechnąć jak widzę, że wszyscy tacy smutni jeżdżą.
Paulina
Fajna z Ciebie osóbka, wiesz?
OdpowiedzUsuńCzyli czasem mi się zdarza. Dziękuję:)
UsuńPaulina
Ech, ja chyba należę do tych smutnych w autobusie
OdpowiedzUsuń